Piszę o ważnych sprawach

To zdanie napisała Emilia Szyprytw komentarzu pod moim ostatnim artykułem. I faktycznie coś w tym jest. Spróbuj powiedzieć podczas rozmowy rozwojowej: „Właściwie to nie chcę się teraz rozwijać. Jestem dobra/dobry w tym, co robię, lubię to i przez jakiś czas chcę po prostu robić to dobrze”. Brzmi podejrzanie? Nie chcesz awansu? Nowego projektu? Kolejnych kompetencji? Nie masz ambitnego development planu na następne 12 miesięcy, albo kilka lat? To może chociaż jakieś szkolenie? 😉 Rozwój jest jednym z tych słów, z którymi bardzo trudno dyskutować – przecież ROZWÓJ JEST DOBRY. Podobnie jak zdrowie, współpraca czy zaangażowanie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie przecież: jestem przeciwko rozwojowi. Tylko że można chyba zapytać: ile tego rozwoju, po co i w którą stronę?

Pamiętam managera, który był naprawdę dobry w tym, co robił. Na tyle dobry, że otoczenie widziało dla niego oczywistą dalszą drogę: Awans.

Mamy bardzo dziwny sposób myślenia o wieku:

25-latek czegoś nie umie → ma potencjał

55-latek czegoś nie umie → nie nadąża

30-latek zmienia branżę → odważny

50-latek zmienia branżę → „ciekawe, po co mu to teraz”.

Podział na pokolenia nie powinien być narzędziem do szufladkowania ludzi. To rama interpretacyjna, pozwalająca zrozumieć dominujące doświadczenia formacyjne, które wpływają na sposób myślenia, komunikowania się i reagowania na bodźce. Pisze Agnieszka Maruda w raporcie „Event marketing 2025/2026. Wielopokoleniowość uczestników wydarzeń”.

 Branża eventowa wchodzi w etap, w którym technologia, trendy i formaty przestają być najważniejszym wyróżnikiem jakości wydarzenia. Coraz wyraźniej widać, że tym, co naprawdę decyduje o powodzeniu eventów w 2025 i 2026 roku, jest zaspokojenie potrzeb człowieka, a właściwie mnogość potrzeb różnych pokoleń spotykających się w tych samych przestrzeniach wydarzeń. Na rynku pracy spotykają się cztery pokolenia…